Auschwitz

4819 września o świcie Niemcy wtargnęli do mieszkania rodziny Bartoszewskich. Podczas tej akcji uznany za bezrobotnego, co w systemie oznaczało całkowicie zbędnego człowieka. Wraz z grupą 45 osób został przewieziony do obozu pracy. Na miejscu zapędzono go do łaźni, ogolono głowę, wydano pasiaste spodnie i kurtkę mundurową werrmahtu i oznaczono numerem. Następnie skierowano do bloku przeznaczonego dla młodocianych. Tutaj Bartoszewski poddawany był ćwiczeniom gimnastycznym, musztrze i wyrafinowanym metodom wyniszczania ludzi. Przez pierwsze dni żył nadzieją szybkiego zwolnienia. Niestety ta nadzieja była zupełnie bezpodstawna. Po kilku dniach przebywania w obozie skierowano go do pracy przy okładaniu darnią pagórka odkrywającego krematorium w Oświęcimiu. W roku 1941 Bartoszewski otrzymał zwolnienie z obozu w Oświęcimiu. Miał szczęście nie było wtedy jeszcze komór gazowych, ani masowej zagłady. Pierwszą egzekucję za pomocą gazu wykonano w Auschwitz początkiem 1942 roku. W październiku 1955 roku nadeszła odwilż czas przemian. Bartoszewski mimo, iż ciągłe był obserwowany zastanawiał się czy nie spisać prawdy o Armii Krajowej. W 1957 roku wydał nakład zeszytów Pt. „Powstanie Warszawskie” w ilustracji w nakładzie stu tysięcy egzemplarzy. Sporo pisał także do „Tygodnika Powszechnego”. Tematami jego artykułów były: Armia Krajowa, Powstanie Warszawskie i Powstanie w Getcie. Tymczasem w wydawnictwie Zachodnim ukazała się jego książka „Prawda o Von den Bachu”. Książka miała dwa wydania w języku angielskim i francuskim. Bartoszewski wskazywał w niej, że dzieje okupacji i polskiego podziemia nie mogą być przedstawione z pominięciem zagłady polskich Żydów. W jednej z notatek SB znalazł stwierdzenie, że wyolbrzymia problem zagłady Żydów. Na szczęście jego artykuły czytane były w kraju i za granicą, w Londynie i Paryżu, a nawet w Jerozolimie. W 1963 roku Bartoszewski otrzymał z Żydowskiego Instytutu Historycznego odznaczenie państwowe, w związku z 50 rocznicą walk w Getcie Warszawskim.