Kręgi

431Nad ranem jeden z rolników zauważył dziwne kręgi w swoim polu. Okazało się, że tych kręgów nie jest kilka, a kilkanaście. Są różnej wielkości, ale po obejrzeniu ich z lotu ptaka okazało się, że tworzą jedną wielką symetryczną, całościową figurę. Informacja dotarała do lokalnych mediów, które szybko skojarzyły to zjawisko z fenomenem pojawiania się piktogramów, czyli znaków na zbożu. Coś takiego powstawało na całym świecie, ale w Polsce zjawisko to miało charakter bardzo niszowy. Zjechały się media z całego kraju, sprawa została nagłośniona. To była istna inwazja mediów na małą wioskę, która jeszcze wczoraj była normalną wsią zamkniętą w swoich małych sprawach. Media spekulowały, oceniały, podliczały, zastanawiano się, kto mógł tego dokonać. Nikt nie chciał uwierzyć, że zrobił to ktoś spoza naszej planety. Jednak po analizie gruntu, na której został stworzony piktogram, okazało się, iż ziemia ma podobne właściwości, jakie ma każdy tego typu piktogram na Ziemi, którego zakwalifikowano do zespołu nieznanych, czyli takich, których ziemskiego pochodzenia nie dało się wytłumaczyć. Wylatowo najwyraźniej odwiedzili kosmici. Operacja Wylatowo miała dać ostateczny wynik, co takiego dzieje się w tej wsi od kilku lat. Czy odwiedzają ją przybysze z innych planet? Czy jest to tylko jedno wielkie oszustwo na światową skalę? Czy naprawdę kosmici chcą nam coś powiedzieć, czy tylko grupa złośliwców cieszy się z udanego kawału? To miały wykazać badania. Zorganizowano pokaźną grupę zainteresowanych, którzy zaraz po przyjeździe na miejsce i konferencji prasowej, w której udzielali informacji, co zamierzają tutaj robić, zabrali się do pracy. „Operacja Wylatowo” miała być zakrojoną na szeroką skalę akcją obserwacyjną nieba, ale przede wszystkim i pól – jeśli by się okazało, że robią to ludzie, kamery skierowane w niebo niczego by nie uchwyciły. Rozstawiono setki i setki kamer po całej okolicy Wylatowa, uruchomiono kilka serwerów, gdzie nagrywane były wszystkie zarejestrowane momenty. Ustanowiono cykliczne patrole po terenie Wylatowa i okolicach, które obserwowały tereny non stop. Obecne były nawet kamery noktowizyjne, zaangażowano miejscową ludność i psy. Zaczęło się wielkie czekanie. I w końcu ludzie się doczekali.