Nowa teoria przeżycia gatunku

121Nauczyli się nieznanej wcześniej międzyplemiennej współpracy. Ludzie musieli nauczyć się współpracować, tworząc sieci wsparcia i bardziej złożone formy komunikacji. Teoria ta oparta jest na widocznej zmianie, jaka zaszła na terenie dzisiejszej Kenii w wyborze materiału do produkcji narzędzi. W szczególności chodzi o szkliwo wulkaniczne, zwane obsydianem. Obsydian był niezwykle cenny, ponieważ był bardzo ostry, tak jak pęknięte szkło. Można się nim było nawet ogolić. Tak ostre narzędzia były w epoce kamienia niezwykle cenne. Ludzie byli gotowi na wiele, by zdobyć obsydian. Można nawet ustalić, z którego wulkanu pochodzi ten kamień, to pozwala archeologom oszacować, jakimi szlakami przemieszczali się ludzie. Ustalono, że materiały do produkcji narzędzi przed erupcją wulkanu pochodziły niemal wyłącznie ze źródeł miejscowych, co oznacza, że poszczególne grupy raczej się ze sobą nie komunikowały. Zima wulkaniczna, spadek temperatury, ilość opadów, wyginięcie roślinności najwyraźniej zmieniła ten stan rzeczy. Najpotężniejsza erupcja wulkanu ostatnich dwóch milionów lat miała miejsce w południowo wschodniej Azji, na indonezyjskiej wyspie Sumatra. Zidentyfikowano tam ogromną kalderę, czyli dziurę, pozostałą po erupcji wulkanu. Musiała ona wyrzucić do atmosfery ogromne ilości materiału wulkanicznego. Szacuje się, że krater, który się tam uformował, liczy sobie około 75 tyś. lat i taką samą datę wskazuje kwas siarkowy, znaleziony w grenlandzkim lodzie. Erupcja ta mogła być wielka na taką skalę, ze zagroziła naszemu gatunkowi. Niezwykła moc wulkanu wynika z budowy chemicznej skal głęboko pod powierzchnią jeziora. Sumatra leży blisko miejsca, którego płyta tektoniczna indoaustralijska wciska się pod płytę euroazjatycką z prędkością 6 cm na rok. Niższa płyta uwalnia wodę, w wyniku czego wyższa topi się i unosi pod postacią rzadkiej magmy. Na powierzchni płynna skala staje się lawą. To właśnie uwięziona pod ziemią magma, w której rozpuszczone są głazy jest silą napędową erupcji. Teraz wykonywane są badania składu skamielin, by móc się dowiedzieć, dlaczego erupcja była aż tak silna. Bardzo często na terenie Indii dochodzi do powodzi. 75 tyś. lat temu powodzie przenosiły miliony ton materiału wulkanicznego, tworząc nowe zagrożenie dla ówczesnych ludzi. Podczas pory monsunowej popioły opadłe na ziemi były zmywane do strumieni i rzek, blokując system wodny. Ci, którzy przeżyli wybuch musieli zmierzyć się z jałowym wrogiem środowiska. Pod warstwą popiołów nie odkryto żadnych ludzkich szczątków. Jedynie narzędzia z kamienia świadczą, że przed erupcją wulkanu żyli ludzie na tych terenach. Narzędzia znajdowane są pod popiołem, co podpowiada, że po opadnięciu popiołu nikogo już tam nie było. Materiał wulkaniczny z Toby zagroził ludziom, żyjącym na obszarze 4 mln kriometrów kwadratowych. Rozproszenie się chmur pyłu nie zlikwidowało zagrożenia. Na tych, którzy przeżyli czekała kwaśna chmura siarczanów, wyrzuconych do atmosfery. Kropelki kwasu w stratosferze zablokowały światło słońca, rozpoczynając trwającą 6 lat wulkaniczną zimę. Brak światła mógł całkowicie zahamować wzrost roślin. Także niska temperatura ograniczyła ich wzrost.