Pierwsze misje

321W kraju tym przebywali wszyscy szpiedzy świata. Także prowadzono tam działania z ramienia OSS. Szwajcaria, neutralny kraj w środku Europy była ostoją szpiegów. Fritz Kolbe okazał się najcenniejszym agentem w Europie, mając dostęp do najtajniejszej korespondencji w ministerstwie spraw zagranicznych Niemiec, był zdeklarowanym antynazistą. Na podstawie depesz uprzedzał, że Niemcy wiedzą o ustalonych trasach i datach kolejnych konwojów, co umożliwiało zmianę planów i uratowanie statków. Namierzone zostały działania niemieckiego agenta na terenie Ankary. W Bernie została zwerbowana druga grupa cennych informatorów. Zdobywano informacje o rodzaju produkowanych paliw i rozmieszczeniu ośrodków badawczych. Dalsze działania przyczyniły się do odkrycia jednej z największych tajemnic Hitlera, ośrodek badawczy w Peneminde. gdzie prowadzono prace nad rakietami V2. Równocześnie prowadzono wiele innych operacji, a nieliczni jeszcze agenci narażali swoje życie w niebezpiecznych misjach. Niektóre z nich zakończyły się błyskotliwym sukcesem, inne, sromotną klęską. Nie wystarczał jedynie sam heroizm, bo wymagania były ogromne. Potrzeba było dużo rozsądku i jeszcze więcej zimnej krwi. Gdy OSS przygotowywała się do wysłania agentów na teren Rzeszy, pojawił się problem w kwestii szkolenia technik szpiegowskich, chociaż lojalność nie była jeszcze pewna. Szkolenie obejmowało obsługę radiostacji, rzut granatem i strzelanie. Program obejmował nawet sztukę zabijania gazetą. OSS potrzebowało czegoś więcej, niż profesjonalnych zabójców., których pełno było w oddziałach specjalnych. Agenci musieli być jeszcze lepsi. Kandydat, który pałał żądzą zemsty, mógł stracić panowanie w czasie misji i narazić pozostałych członków na niebezpieczeństwo. Potrzebni byli ludzie, którzy chcieli przybliżyć zwycięstwo, a nie rzucać się na nazistów. Aby agent mógł przetrwać na terenie Rzeszy, trzeba mu było zapewnić nową tożsamość. Szpieg musiał znać szczegóły życia człowieka, który nigdy nie istniał. W środku nocy budzono agentów i zadawano pytania i z czasem agent przybierał nową tożsamość. Trudności spowodowane były brakiem pomocy ze strony ruchu oporu, jak to miało miejsce na terenie Francji. Szpiedzy, zrzucani na terenie Rzeszy, wrzucani byli w czarną dziurę. Wpadali w sam środek państwa policyjnego, gdzie nawet zwykli obywatele byli obserwowani. Ponad pól miliona szpicli obserwowało otoczenie, meldując o podejrzanych ruchach. Amerykaninowi trudno było udawać Niemca z powodu nieznajomości kultury, dlatego potencjalnych agentów werbowano z dwóch źródeł: pierwszymi byli emigranci z Europy, Belgowie, Francuzi, Holendrzy, którzy uciekli po niemieckiej agresji oraz niemieccy komuniści, prześladowani w Niemczech przez Narodowych Socjalistów. Agentów werbowano także spośród niemieckich jeńców. Oficerowie OSS przesłuchiwali imigrantów z Europy. Z niemieckich gazet, sprzedawanych w neutralnych miastach OSS wiedziało, co będzie potrzebne ich agentom w Niemczech. Dowiadywano się o zmianach przydziałów żywności, godzinie policyjnej, co pomagało lepiej fałszować dokumenty. Dobre fałszowanie dokumentów, wymagało oryginałów. Do produkcji dokumentów potrzeba było najlepszych fałszerzy.