Piktogramy

441Piktogramy w zbożu są na całym świecie odbierane jako wiadomości pozostawione przez kosmitów. Najwięcej tego typu zjawisk zostaje pozostawionych w Anglii. Nie jest jednak udowodnione to, że kosmici pozostawiają te znaki, jednakże nie ma także dowodu, że tego właśnie nie robią. Co ciekawe, istnieje prosty sposób na stworzenie takiego piktogramu przy pomocy prostych narzędzi – i można dokonać tego w zaledwie w jedną noc przy pomocy dwóch lub trzech osób – ale większość piktogramów, jakie została wykonana, zawiera tak zagkęconą konstrukcję, że niemal niemożliwe jest wykonanie tego w ciągu jednej nocy i to przez większą ilość osób. Owszem, można by wykonać coś zbliżonego do tak precyzyjnego tworu, jakim jest ogromnych wielkości piktogram składający się z ponad czterystu kręgów, ale nie można zrobić tego z geometryczną dokładnością – a tak są one wykonywane. Poza tym, zostałoby naruszonych wiele elementów pola nieużytego do zrobienia piktogramów, co jest kolejną zagadką. A tymczasem w Wylatowie zaczęły znowu pojawiać się kolejne kręgi… Tymczasem w Wylatowie trwał prawdziwy pościg za twórcami piktogramów. Rolnicy żalili się, ponieważ każdy taki krąg powodował u nich ogromne straty. A co za tym szło, to tłumy gapiów, którzy przyjeżdżali z całej Polski i robili sobie zdjęcia na piktogramach. Ludzie przyjeżdżali, odjeżdżali, a tymczasem na zbożu sąsiednich pól pojawiały się kolejne znaki. Lato dobiegło końca, znaki zostały udokumentowane i poddawane długim analizom, z których wynikało, że przynajmniej większość na pewno nie została dokonana żadną znaną naukowcom metodom. Nastało kolejne lato i wielki szok – piktogramy pojawiły się znowu! To było coś niesamowitego, ludzie pozapominali o tym, co było rok temu, a zaledwie jeden poranek przypomniał im o wszystkim. Znowu media, tłumy zainteresowanych, wszyscy byli naprawdę wniebowzięci. Wszyscy prócz rolników, którzy ponownie narażeni byli na dość spore straty. Jednak i ten rok nie miał okazać się ostatnim – po dwunastu miesiącach ponownego pojawiania się tajemniczych piktogramów, zaczęły pojawiać się następne. Grupa naukowców już obmyślała plan, który mieli nazwać „Operacja Wylatowo”. To był kolejny zwyczajny dzień dla mieszkańców Wylatowa. Wszyscy wstawali o godzinie, której planowali. Rolnicy zabrali się do swoich codziennych obowiązków, ich żony zaczeły krzątać się po kuchniach w przygotowaniu kolejnego obiadu. Dzieci zaczęły cieszyć się kolejnym dniem wakacji, wszystko było w jak największym porządku, nikomu nic nie przeszkadzało. Tu sąsiad kłócił się z sąsiadem z jakiegoś nieznanego powodu, tam młoda panna młoda jechała rowerem do spożywczaka po śniadanie. Pogoda była bardzo ładna, świeciło słońce, niebo było czyste. Przez miasto przejechały te same samochody, których właściciele z innych miast zmierzali do pracy. Kolejny normalny dzień we wsi Wylatowo. Rolnicy po ciężkich pracach wrócili do domu na obiady, potem zajmowali się typowo wieczornymi obowiązkami każdego farmera. Powoli zaczynało się ściemniać, słońce powoli zniżało się ku horyzontowi. Zrobiło się sennie, przyjemnie, chłodniej. Panowie pootwierali piwa, żony zajęły się oglądaniem telewizji. Tak właśnie minął ostatni spokojny dzień we wsi Wylatowo.